Gość bloga – Marcin Grabarczyk „Made in Zanzibar”

Paweł Dudziak | 28 listopada 2011

Marcin jest gościem wyjątkowym, bo jednocześnie wirtualnym i realnym :). Dziś możecie go poczytać i obejrzeć na blogu, a już w najbliższy piątek, w warszawskim t-barze posłuchać na żywo. Zapraszam na ostatnie w tym roku spotkanie „Przy herbacie” – tym razem w pikantnym, afrykańskim stylu…

Lot z Dar Es Salaam (miasta położonego na wybrzeżu Tanzanii) na Zanzibar ma trwać zaledwie pół godziny. To już ostatnie trzydzieści minut wyczekiwania na rajską wyspę. Lecimy na tyle nisko, by z łatwością wypatrzyć w dole na tafli oceanu maleńkie wysepki i promy pokonujące ten sam dystans w nawet 3 godziny. Przez cały czas zerkam też na rafę koralową i rybaków w drewnianych, tradycyjnych łodziach dhow z białymi żaglami.

Dzięki temu, że w samolocie jest zaledwie kilka osób, po wylądowaniu szybko staję w otwartych drzwiach i po raz pierwszy otacza mnie gorące afrykańskie powietrze pachnące egzotyką i zapowiadające przygodę:). Procedura wizowa na tym wyglądającym na prowizoryczne lotnisku trwa krótko. Wizę turystyczną na nie więcej niż trzy miesiące otrzymuje się od ręki po wpłacie 50$.

Przed małym budynkiem czeka tłum oferujących noclegi i transport. Musimy dotrzeć do hostelu, przed nami pojawia się oczywiście natychmiast taksówkarz proponujący podwiezienie. Pamiętając, żeby ustalić cenę z góry, ruszamy w drogę. I natychmiast zauważam, że coś jest nie tak. Ruch lewostronny. Nie spodziewałem się tego! Najważniejsze jednak, że kierowca jeździ tak od lat:).

Chłonę wzrokiem wszystko i wszystkich wokół. Krajobraz afrykańskiej wyspy z wioskami i bardzo skromnymi domami przy drodze, zielenią i wysokimi kokosowymi palmami jest niepowtarzalny.

Zabudowania w jedynym na Zanzibarze mieście to stare, kolonialne domy. Nasz taksówkarz zatrzymuje się przed jednym z takich domów, jednak opuszczonym i z oknami zabitymi deskami i sugeruje, że jesteśmy na miejscu. Spoglądamy na siebie z przyjaciółką z niedowierzaniem… Spodziewałem się niespodzianek w czasie tej podróży, ale nie aż tak szybko! Zanim zdecydowaliśmy co robić dalej, okazało się na szczęście, że nie jesteśmy na odpowiedniej ulicy, a nasz hostel jest za rogiem.

Pokój z łóżkami, moskitierami chroniącymi w nocy przed ugryzieniami komarów i dzięki temu przed malarią i łazienka z co prawda nieczynnym kranem, ale działającym prysznicem, to wszystko czego nam potrzeba.

Stone Town (Kamienne Miasto) to najstarsza część stolicy Zanzibaru. Niezwykłości nadają mu labirynty malowniczych, wąskich uliczek, pałacyki, domy z potężnymi, drewnianymi, rzeźbionymi drzwiami nabijanymi kolcami czy targ. Na bazarze i w sklepikach unoszą się aromaty przypraw uprawianych na wyspie. Wśród kolorowych i pachnących torebek szybko odnajduję herbaty z pikantnymi i owocowymi dodatkami. Jest też tea masala, czyli mieszanka przypraw do zaparzenia, wśród których są m.in. imbir, kardamon, pieprz, goździki i cynamon.

Na kolację tego wieczora wybieramy się do restauracji blisko oceanu. Oczywiście także kuchnia mocno pachnie tu przyprawami i jest mieszanką kulinarnych tradycji afrykańskich, arabskich, hinduskich i europejskich. Pierwszymi tradycyjnymi daniami, których próbujemy na Zanzibarze są aromatyczny ryż z warzywami i ryba w kokosie i przyprawach. Do picia koktajle ananasowy i kokosowy zapowiadające, jak słodki smak będzie miał pobyt na tej wyspie:).

You need to install or upgrade Flash Player to view this content, install or upgrade by clicking here.

A jeśli się Wam spodobało, to zajrzyjcie też koniecznie na stronę Marcina Grabarczyka – tam znacznie więcej jego podróżniczych fotografii :).

 

Share

Niezapomniana uczta

Paweł Dudziak | 24 listopada 2011

blog_moveable1

Są książki tak smaczne, że specjalnie czyta się małymi kęsami – żeby starczyły na dłużej. Taka właśnie jest ona – „A moveable feast. Life-changing food adventures around the world”. To kilkadziesiąt krótkich opowieści podróżniczo-kulinarnych, które zadziwiają, urodą tekstu wciągają w [...]

Jak – mimo najlepszych chęci – nie posłodzić herbaty.

Paweł Dudziak | 21 listopada 2011

blog_cukier

Nie jestem herbacianym terrorystą – niech każdy pije herbatę (byle dobrą) w taki sposób, w jaki najbardziej lubi, i już :). Więc jeśli trafi mi się do towarzystwa zadeklarowany miłośnik cukru, to na wszelki wypadek pozwalam mu herbatę posłodzić – [...]

Nowy tydzień z kalendarzem

Paweł Dudziak | 17 listopada 2011

blog_kalendarz1

Wiele osób dopytuje, jak można zdobyć kalendarz Dilmah 2012. To proste – w najbliższy poniedziałek kupcie najnowszego Newsweeka :). A jak już zaspokoicie ciekawość najgorętszymi doniesieniami ze świata, fachowymi analizami ekspertów i błyskotliwymi felietonami, zrelaksujcie się trochę – otwórzcie dołączoną do [...]

Historia herbaty dla leniwych ;)

Paweł Dudziak | 14 listopada 2011

blog_anglicy

Historia herbaty jest długa – ale tym, którzy nie mają akurat czasu na studiowanie opasłych, pełnych czarodziejskich zaklęć, podłych intryg, nagłych zwrotów akcji i zadziwiających rozstrzygnięć ksiąg – proponuję tę kieszonkową pigułkę. Podobno wszystko zaczęło się pewnego słonecznego popołudnia 2737 r.p.n.e. [...]

A co to za blog?

Paweł Dudziak | 10 listopada 2011

SONY DSC

Spotkałem się ostatnio w t-barze z Marcinem Grabarczykiem (znajomym z Klubu Miłośników Dobrej Herbaty), który zapytał mnie: Słuchaj, czy z tą herbatą to naprawdę tak jest, jak piszesz? Czy tylko tak piszesz? Tak się złożyło, że kilka dni później dostałem [...]

Po premierze…

Paweł Dudziak | 7 listopada 2011

blog_uva3

Dilmah Uva Highlands 2011 – bohaterka tegorocznego sezonu herbacianego – już hula po filiżankach miłośników dobrej herbaty :). O jej światowej premierze pisałem jakiś czas temu,  a teraz zapraszam Was na relację z tej wyjątkowej degustacji. Głos mają goście, którzy [...]

Zgadnijcie, jakie herbaty pijemy (i zerknijcie na post scriptum!)

Paweł Dudziak | 3 listopada 2011

blog_nagrodaDH

Trwają w najlepsze 5. Dni Herbaty, więc pijemy herbaty festiwalowe. Poniżej znajdziecie fragmenty menu Herbata do smaku – po pierwsze napiszcie, o jakie herbaty Dilmah może tu chodzić, a po drugie, z jakimi daniami najlepiej będą smakowały. Autorowi najciekawszych propozycji [...]