Prosto z Cejlonu: Herbaciarnia moich marzeń

Paweł Dudziak | 28 lipca 2010

Herbaciarnia moich marzeń nie wygląda jak kolonialny sklep z XIX wieku. Może dlatego, że kolonializm nie budzi we mnie ciepłych uczuć? Może dlatego, że po prostu nie lubię herbaty serwowanej w takich „egzotycznych” miejscach – najczęściej starej, przesypywanej wprost z worka do czajniczka… A może dlatego, że dla mnie herbata nie pachnie wcale zamierzchłą historią? Dla mnie jest trendy! I dlatego wolę herbaciarnie nowoczesne, designerskie, no i serwujące herbatę moich marzeń – świeżutką i unikatową.

Herbaciarnię moich marzeń odnalazłem tu, w Kolombo, w lobby Hotelu Hilton. I nie jest wcale tak, jak myślicie – nie przychodzą do niej tylko bogaci goście z hotelowych apartamentów. To także modne miejsce spotkań ludzi z miasta. „Dilmah t-Bar” jest dla mnie miejscem kultowym, odkąd zobaczyłem go po raz pierwszy w ubiegłym roku. Teraz do niego wróciłem i pomyślałem, że chcielibyście rzucić na niego okiem (aparatu:)). Zapraszam na moją ulubioną herbatę podaną w wielkim stylu…

Dwa oblicza t-baru – dzienne i nocne. Taka po prostu jest herbata…

Dlaczego tak mnie t-bar pociąga? Bo serce herbaty bije w pokoju kiperskim, a to miejsce ma w sobie tego samego ducha herbaty. Podobieństwo oceńcie sami – pierwsze zdjęcie zrobiłem przy stole degustacyjnym, drugie – właśnie w t-barze:

Jak tylko wrócę, zaproszę Was do którejś z polskich herbaciarni. A tymczasem: Wasze zdrowie!

Share

Jedna odpowiedź na „“Prosto z Cejlonu: Herbaciarnia moich marzeń””

  1. Barbara pisze:

    Super miejsce! Każdy może być kiperem i rozkoszować się wszystkimi smakami herbaty:) Niestety ja jeszcze nie trafiłam do herbaciarni moich marzeń ale mam nadzieje, że nastąpi to jak najszybciej:)

Dodaj komentarz